cukier kokosowy sklep online
herbaty bio sklep online

O kuchni polskiej

img-001Polacy są narodem gościnnym (to jest nasza cecha). Od wieków lubili dobrze zjeść – tłusto i pieprznie, zapijając gorzałką, miodem pitnym lub winem. O tym dawali wyraz w staropolskich ucztach.
Mają też zamiłowanie do nadmiernego przepychu zarówno w stylu życia, jak i sztuce kulinarnej. To zamiłowanie do rozrzutności często rujnowało zdrowie i majątek. Przez to często prowadziło ku upadkowi kraju. Dzisiaj trochę się zmieniają, bo wpływ ma zachód. Polacy wyjeżdżając widzą jak ludzie żyją w innych krajach i czasem z nich czerpią wzorce.

Dawna ludność słowiańska prowadziła kuchnię prostą – zdrową. Korzystała z darów natury: upraw, pól, łąk i lasów. Do najstarszych roślin ogrodniczych należy mak. W dawnych czasach uprawiano ogórki, marchew, buraki i rzepę. Hodowano zwierzęta: woły, świnie, kozy, owce dla kożuchów, posłania i mięsa oraz ptactwo. Z barci zbierano miód.
Ignacy Kraszewski pisał, że miód był wspaniałym trunkiem i opiewano go w pieśniach. Najlepsze miody były z Lipiec, Kowieńskie i Żmudzkie.
Rzeki i jeziora obfitowały w ryby, które jadano w różnych postaciach: surowe, solone, wędzone oraz suszone na słońcu. W tamtych czasach jak i obecnie wędzenie zabezpieczało żywność przed zepsuciem. Uwędzone płacie, słoniny, mięsa, wędliny mogły wisieć na poddaszu dłuższy czas. Na okres zimy robiono dużo kiszonek. Kiszono wszystko, co było można, aby w okresie zimy było ich poddostatkiem. Ludzie w dawnych czasach gustowali w potrawach kwaśnych i ostrych. Na pierwszym miejscu stawiano boćwinę. Zupa z buraczanych liści była przysmakiem (drobno pokrojone liście zaprawiane śmietaną). Następnie jedzono zupy szczawiowe z dodatkami jaj, kaszy lub ziemniaków.
Z krwi gęsiej i wieprzowej robiono tzw. Czernicę. W okresie letnim panował chłodnik litewski. Do zup dodawano szyjki rakowe. Raków było pełno w rzekach i stawach.
Z mięsa najlepiej smakowały:
– cielęcina
– zające
– kapłony
– indyki (gdyż karmiono je owsem i jęczmieniem)
Był bardzo popularny kwas chlebowy i buraczany. Do kwasu buraczanego robiono omastę (główkę śledzia ucierano z drobno pokrojoną cebulką). W ten sposób wzmacniano smak barszczu.
Fasolę , groch i bób jadano okrągły rok, bo suszono te produkty. Mąka gryczana była na pierwszym miejscu, a nie jak obecnie pszenna.
Ucierano na mąkę ususzony w piecu owies. Dodawano ją prawie do wszystkich potraw mącznych. Była tak pyszna, że zajadano się potrawami, w których się znajdowała.
Mąkę owsianą zalewano mlekiem, co stanowiło śniadanie lub kolację.
Żyta siano dużo, aby wystarczyło na dłuższy czas. Pszenicy trochę, na własne potrzeby.
Uprawiano ziemniaki, siano len na odzież i olej. W każdej zagrodzie były żarna. A kiedy powstały młyny to żarna służyły do mielenia posypki dla trzody domowej i chlewnej.
Drób karmiono ziarnem i białym serem. Kiedy pojawiała się pokrzywa i lebioda to siekano je drobno i dodawano do karmy zwierząt i drobiu.

Ludzie stosowali posty, były one czasem bardzo rygorystyczne. W tym czasie nie jadano mięsa ani tłuszczów zwierzęcych. Post opierał się na oleju tłoczonym na zimno, śledziach i potrawach zbożowych oraz roślinnych.
Chleb jadali codziennie na śniadanie, obiad i kolację. W ludowych podaniach był podstawowym pożywieniem. Dzieci były wychowywane z wielkim poszanowaniem dla chleba. Na co dzień chleb pieczono z plewami, a na święta z mąki pytlowej. Biedni włościanie chleb piekli z mąk pomieszanych i dodawali do niego niektóre zioła, lebiodę, pokrzywę, suszone i zmielone białe buraki a niektórzy i ziemniaki.
W ogrodzie było specjalne miejsce na konopie. Ziarenka konopi prażono i ucierano w moździerzu. W ten sposób otrzymywano smaczną omastę. Dodawano ją do zup, kasz i ziemniaków. Uprawiano cebulę na szczypior, dużo kminu i kopru.

Pory roku u Mikołaja Reja
Mikołaj Rej w „Zwierciadle” i „Żywocie człowieka poczciwego” (1505-1569r.) wspomina o sprawach kulinarnych i służy nie jedną radą.
Na wiosnę radzi: Nasiejesz ziółek potrzebnych, rzodkiewek, sałatek, rzeżuszek, nasadzisz maleneczków (melony), ogóreczków, majeranik, szałwi, włoskich grochów i wysokich koprów. Nie wadzi brzoskwiniową, morelową kosteczkę (pestkę) wsadzić albo też włoski orzeszek, bo to prędko urośnie. Z jabłuszek możesz sobie kilka potraw uczynić: dobre warzone smażone, pieczone, dobrze tym gęś nadziać i dobrze je ususzyć.
Zachwalał też ryby: Idziesz na przechadzkę, ano rybeczki przed oczyma twymi skaczą – zwłaszcza rybka z panwie (patelni). Miał na nią smak.
Latem: młode masełka, smreczki nastaną jajka świeże, jabłuszka, gruszeczki, wisienki, śliweczki.
Jesienią. Przypomina o zapasach z kiszonek i surówkach z jarzyn: kapusty, rzepy, pasternaku, pietruszki i inne. Dobrze opatrzywszy kapustki nadobrzej osobno obrawszy fasą jedną na drugą obróciwszy na dwie poły główki przekrawając nadobnie je ułożyć, ćwikiełką przekładać, kopczyku do niej nakłaść. Tedy będzie smaczna i czerwona także i rosołek (Rej miał na myśli sok z kiszonej kapusty) z niej będzie nadobny i ożywi ziółki pięknie pachnący.
Przypomina też o kiszeniu ogórków i smażeniu powideł. Chwali proste przysmaki i gromi zbytek panujący na stołach szlachty.
Pisze: „Przypatrz się jeno owym dziwacznym półmiskom a onym sprośnym wymysłom świata dzisiejszego. Patrz na owy rozmaite przysmaki, co je sopory zowią, a prawie sopory, bo chłopy po nich sapi ożarłszy się, jako w barłogu kiernoz. Patrzcie na potrząski liczne, patrz na pozłotki na farby, na malowania dziwne.
Ano jak ubrana: więc dęby z żołędziami, więc z różami pozłocistymi, a potrawa w pośrodku za diabła stoi, ona zaprzała (zjełczała) a śliska daleko by lepsza i smaczniejsza była, kiedy by ją z polewanego garczka na półmisek wyłożył.
Za przykładem obfitych stołów poszła i uboższa szlachta: Więc już i mniejszego stanu bracia naszy tak się tego chwycili, że… – na każdej biesiadzie każda potrawa musi przyjść jako kasztelanka.
Rej dalej pisze: A tak z tych dziwnych wymysłów jedno sprośna utrata, a po tym łakomstwo, a po tym różność wrzodów, a przypadków szkodliwych i rozlicznych.
I wreszcie: Czego ani pies anoi świnia, ani żadne zwierzę nie czyni, aby miało żreć kiedy mu się nie chce, jako naszy czynią, iż dzbanem leje w się, aż mu po uszach ciecze, Az oczy ze łba dobrze (niemal) nie wylazą.
Mądre słowa napisał, które odnoszą się również do czasów obecnych.