cukier kokosowy sklep online
herbaty bio sklep online

Żywienie

rol_eko-001– Spotykamy ludzi, którzy zadają pytania, który pokarm nam bardziej służy: roślinny czy zwierzęcy. Uzębienie człowieka wskazuje, że powinniśmy być raczej roślinożercami, ale nasi pra, pradziadowie byli myśliwymi i spożywali dużo mięsa. Prawdopodobnie zmuszała ich do tego słaba znajomość niektórych roślin i zmienność klimatu.
– Mnie się wydaje, że najbardziej służy nam pożywienie matki, którym nas karmiła jeszcze w swoim łonie – powiedziałam.
– Nie zapominajmy, że gdy matki nas rodziły, to żywność nie była tak mocno skażona chemią, jak obecnie.
– A teraz z każdym rokiem jest coraz gorzej, bo nawóz sztuczny szkodzi naszemu zdrowiu lub mocno go okalecza.
– Chyba wynaleziono go na naszą zgubę? – powiedziałam.
– Uczeni dowodzą, że jest nas coraz więcej na kuli ziemskiej i trzeba wszystkich jakoś wyżywić. Stosując sztuczne nawozy otrzymuje się większe plony, a ponadto takie działanie zwiększa zyski producentów żywności – powiedział Jerzy i dodał – równocześnie zanieczyszcza atmosferę, niszczy glebę przez stosowanie nawozów sztucznych i oprysków chemicznych doprowadza do wyjałowienia. Z czasem może stać się martwa. Rośliny rosnąć, czerpią z gleby również chemikalia i przekazują pośrednio nam do spożycia.
– Wiem o tym – stwierdził Jerzy.
Ale nasz organizm tego nie toleruje i objawia się to chorobami. Na niektóre na razie nie zawsze mamy lekarstwa. W Polsce mamy coraz więcej gospodarstw ekologicznych.
– Bardzo dobrze – powiedział Jerzy.
– Trzeba, aby ilość ich wzrastała. Państwo dla naszego dobra powinno je otoczyć większą opieką, bo to są spichlerze zdrowia.
– Jak widzisz mamy wokół siebie dużo nieużytków.
– Ja bym się zastanawiała, czy nie lepiej by było, aby każdy kawałek ugoru wykorzystać pod uprawy ekologiczne, to może i nie byłoby takiego tłoku do lekarzy.
– Słyszałem, że przez te sztuczne nawozy i opryski w Holandii wszystko co wyrasta z gleby jest mocno skażone i niezdrowe. Holendrzy tego prawie nie jedzą, tylko uprawiają na eksport.
– Moja znajoma ma gospodarstwo ekologiczne pod Jelenią Górą i mówiła mi, że jej całą produkcję wykupują Holendrzy. Nawet marynaty, dżemy jakie sporządza na okres zimowy.
– To wszystko możliwe, gdyż teraz mają skalę porównawczą, co to znaczy produkt ekologiczny, a co wyprodukował przemysł spożywczy – odrzekł Jerzy.
– U nas w Polsce też jest coraz większa ilość ludzi, którzy potrafią docenić, co służy naszemu zdrowiu.
– Czyli wzrasta wiedza o ekologii, czy tak? – zapytał Jerzy.
– Myślę, że tak.
– Mnie się wydaje, że trzeba docierać do świadomości rolników, aby produkowali więcej żywności ekologicznej.
– Posłuchaj. Pamiętam jak prowadziłam „Barek Natura”. Szukałam warzyw ekologicznych, to w pewnym gospodarstwie pokazano mi na polu warzywa, którymi dysponują na sprzedaż. Były bardzo okazałe. Wiedziałam po ich wyglądzie, że nie są ekologiczne. Raptem zauważyłam małe poletko zielonych warzyw, takich jakich szukałam, ale gospodarze odpowiedzieli mi, że to są dla nich, a nie na sprzedaż. Czyli dlaczego one nie są na sprzedaż? Usłyszałam, że wymagają większej pielęgnacji, są plewione ręcznie i bez oprysków chemicznych. Rosną na nawozie naturalnym i są podlewane wodą z pokrzywy, co zabezpiecza je przed bakteriami. Ja takie chcę. Proszę zacząć uprawiać warzywa zdrowe, a będę stałą klientką i więcej za nie zapłacę.
– Ale społeczeństwo, aby dalej trwać w zdrowiu musi uważać, by tych szkodliwych produktów trafiało na nasze stoły jak najmniej – powiedział Jerzy.
– Tak! Kupując produkt starajmy się dowiedzieć, jakie składniki wchodzą w jego skład. Każdy towar przeznaczony do sprzedaży musi zawierać wszystkie dane o towarze: nazwę produktu, wagę, jakość (gatunek) oraz winne być wyszczególnione nazwy dodatków jakie znajdują się w nim ich symbole E, które winniśmy znać (wykaz na stronie 182 w naszej książce „Pięć Pór Roku w naszej kuchni”).
– E100 – E199 – barwniki
– E200 – E299 – konserwanty
– E300 – E399 – antyoksydanty (środki zapobiegające utlenianiu)
– E400 – E499 – środki zagęszczające, żelujące i stabilizatory.
Po przekroczeniu każdej z setek zmienia się klasyfikację, dodając na początku jedynkę. Tak więc skrobia będąca środkiem zagęszczającym ma symbol E404 – nie jest szkodliwa. Są też i takie jak E102 (tartrazyna) oraz E127 (erytrozyna), które mogą powodować reakcje alergiczne.

Wartość produktów spożywczych zależy także i od tego, jak dalece odbiegają od stanu naturalnego, jaki jest w przyrodzie oraz od stopnia przetworzenia przemysłowego, np..
– ryż brązowy naturalny – polerowany na biały
– mąka razowa – mąka wyczyszczona na mąkę białą jest mniej wartościowa.
– burak cukrowy – przetworzony na biały cukier jest wręcz szkodliwy i tak jest z innymi produktami naturalnymi, którym zmieniamy strukturę.

Duże straty ponosi żywność, gdy jest poddawana promieniowaniu jonizującemu oraz przy produkcji konserw.
Najzdrowsze jest kiszenie warzyw, gdyż zachowują naturalne walory. Nie ma ubytku witamin i minerałów. Przy tym tworzy się kwas mlekowy, bardzo zdrowy dla naszych jelit.
– Oleje w sprzedaży też są różnej jakości. Szukamy przeważnie oliwy „Virgin” z oliwek z pierwszego tłoczenia na zimno. Producenci nie podają z jakiej jakości oliwek jest tłoczona oliwa. Początkowo miałam problemy z ustaleniem gatunku oliwy dobrej jakości. Dziś wiem, że ona różni się smakiem – jest bardziej ostra ale i cena jej jest wyższa.
– My staramy się kupować produkty pochodzenia ekologicznego. Unikamy owoców południowych, gdyż są zrywane jeszcze niedojrzałe. Producenci aby zabezpieczyć je przed podróżą napromieniowują je i wzmacniają chemicznie. W ten sposób powodują, że produkt staje się mało wartościowy ekologicznie.
My kupujemy owoce krajowe i wybieramy te mniejsze, które nie dostały chemii lub mają jej najmniej. Tak samo postępujemy z jarzynami. Nie kupujmy jarzyn i warzyw szklarniowych, czekajmy aż pojawią się na polu – gruntowe. Jeżeli kupimy warzywo z nieznanych źródeł to je moczymy w lekko osolonej wodzie. Woda wyciąga trochę chemii. Czasami moczymy je parę razy, aby jak najwięcej jej ubyło w miąższu.

Drobiu szukamy tylko z chowu wiejskiego, a jajka kupujemy z numeracją 1. Nie kupujemy z numeracją 3, gdyż pochodzą od kur zamkniętych w klatkach.
Wegetarianie nie jedzą jaj, gdyż nie chcą niszczyć życia – zarodka.
Ale mogą jeść jaja niezapłodnione.
Otóż gdzieś przeczytałam, że córka Ghandiego – Indira – dostała silnej anemii (była weganką) i ich domowy lekarz polecił, aby zaczęła jeść jajka niezapłodnione. Jajka takie nie mają życia i są wskazane szczególnie dla osób anemicznych – wegan i wegetarian, gdyż w żółtku jest witamina B12 (w glonach i mniszku lekarskim również).